
W pracy jestem dentystą, po pracy – cukiernikiem-amatorem. Moja przygoda z wypiekami zaczęła się, gdy byłam dzieckiem. W niektóre weekendy, kiedy tata miał wolne od pracy, przyrządzałam z nim drożdżowe rogaliki z dżemem. Choć moja pomoc ograniczała się do nieporadnego dodawania składników oraz smarowania ulepionych rogalików roztrzepanym jajkiem, zapach drożdżowego ciasta i kuchnia ciepła od nagrzanego piekarnika do dziś kojarzą mi się z rodzinnym domem. Myślę, że właśnie to skłoniło mnie dużo później do lektury obecnej w większości polskich domów książki “Ciasta, ciastka, ciasteczka” Jana Czernikowskiego. To z nią zaczęłam pierwsze eksperymenty.
Pieczenie pozwala mi się wyciszyć. Kiedy przy okazji komuś smakuje to, co upiekłam – serce rośnie!